- Nie martw się, ja tu przecież jestem - usłyszała jego głos. Odwróciła się i uśmiech pojawił się na jej twarzy.
- Jesteś jedyną osobą, która mnie rozumie.
Przytulił ją.
- Wiem.
***
-
Za godzinę mam fryzjera, a Pablo mnie poprosił, żebym napisała piosenkę
na pojutrze! Do tego jutro mam spotkanie z Marottim, bo chcę omówić ze
mną sprawy związane z moją nową płytą. Nie mam zupełnie czasu! Leon,
słuchasz mnie?
Krążyła po całej sali i martwiła się tym, że ma za mało czasu. Czuła jednak, że jej chłopak nie słucha tego, co ona ma do powiedzenia, bo już za dobrze go znała.
- Kiedy się tak bardzo zmieniłaś?
Zatrzymała się. Nie mogła uwierzyć w to, co właśnie się stało.
- Co masz na myśli?
Popatrzyła na niego z bólem. On spojrzał na nią chłodno.
- Nie jesteś taka, kiedy cię poznałem. Zakochałem się w tamtej Violetcie, ale teraz ona gdzieś zniknęła.
- Ludzie się zmieniają.
- Ale ty się zmieniłaś w gorszą osobę.
- Jesteś moim chłopakiem! Jak możesz mi mówić takie rzeczy?!
- Ja... Ja cię kocham. Przecież o tym wiesz. Ale zamieniasz się w starą Ludmiłę.
- Czyli Ludmiła jest teraz dobrą osobą, a ja już nie?
- Nie mówię tego. Wiem, że gdzieś, głęboko jest nadal ta nieśmiała Violetta, którą pokochałem od pierwszego wejrzenia.
- Ale ja już nie chcę taka być! Wtedy nadal szukałam siebie, ale już jestem odważniejsza!
- I właśnie to mi przeszkadza.
- Czyli co? Zrywasz ze mną?
Nic nie odpowiedział. Wyszedł, pozostawiając ją samą. Zastanawiała się nad swoim zachowaniem. Czy naprawdę tak chciała żyć?
__________________________________________
Ehh....Ten rozdział napisałam w 20 minut, i chyba właśnie tak będą wyglądać te moje rozdziały. Chyba wszyscy mnie zostawili, bo tylko Patrycja mnie wspiera, a ja jestem w naprawdę trudniej sytuacji. Dziękuje <3
- Vale
