środa, 19 marca 2014

~ Rozdział 2 ~

Nienawidziła tego uczucia. Znowu wszyscy myśleli, że jest kompletną idiotką, a ona nic z tym nie robiła. Nakrzyczała na nich, a oni pewnie sobie myślą: "Co za dziewczyna. Myśli, że jest taka mądra, a tak naprawdę zrobiła z siebie tylko pośmiewisko".
- Nie martw się, ja tu przecież jestem - usłyszała jego głos. Odwróciła się i uśmiech pojawił się na jej twarzy.
- Jesteś jedyną osobą, która mnie rozumie.
Przytulił ją.
- Wiem.

***
 - Za godzinę mam fryzjera, a Pablo mnie poprosił, żebym napisała piosenkę na pojutrze! Do tego jutro mam spotkanie z Marottim, bo chcę omówić ze mną sprawy związane z moją nową płytą. Nie mam zupełnie czasu! Leon, słuchasz mnie?
Krążyła po całej sali i martwiła się tym, że ma za mało czasu. Czuła jednak, że jej chłopak nie słucha tego, co ona ma do powiedzenia, bo już za dobrze go znała.
- Kiedy się tak bardzo zmieniłaś?
Zatrzymała się. Nie mogła uwierzyć w to, co właśnie się stało. 
- Co masz na myśli?
Popatrzyła na niego z bólem. On spojrzał na nią chłodno. 
- Nie jesteś taka, kiedy cię poznałem. Zakochałem się w tamtej Violetcie, ale teraz ona gdzieś zniknęła.
- Ludzie się zmieniają.
- Ale ty się zmieniłaś w gorszą osobę.
- Jesteś moim chłopakiem! Jak możesz mi mówić takie rzeczy?!
- Ja... Ja cię kocham. Przecież o tym wiesz. Ale zamieniasz się w starą Ludmiłę. 
- Czyli Ludmiła jest teraz dobrą osobą, a ja już nie?
- Nie mówię tego. Wiem, że gdzieś, głęboko jest nadal ta nieśmiała Violetta, którą pokochałem od pierwszego wejrzenia.
- Ale ja już nie chcę taka być! Wtedy nadal szukałam siebie, ale już jestem odważniejsza!
- I właśnie to mi przeszkadza.
- Czyli co? Zrywasz ze mną?
Nic nie odpowiedział. Wyszedł, pozostawiając ją samą. Zastanawiała się nad swoim zachowaniem. Czy naprawdę tak chciała żyć?

__________________________________________

Ehh....Ten rozdział napisałam w 20 minut, i chyba właśnie tak będą wyglądać te moje rozdziały. Chyba wszyscy mnie zostawili, bo tylko Patrycja mnie wspiera, a ja jestem w naprawdę trudniej sytuacji. Dziękuje <3
- Vale

piątek, 7 marca 2014

Kiedy jestem smutna, zamykam się w sobie i myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest się pożegnać.

Tylko prolog i jeden rozdział. A potem kompletna pustka. Nie wiedziałam co miałam ze sobą zrobić, czy wybrać to, czy może coś innego. Byłam zdesperowana, choć obiecywałam sobie, że w moim życiu nigdy nie nastąpi taka chwila. Jeszcze w styczniu byłam zachwycona życiem a teraz wszystko mi się zawaliło.
To śmieszne.
Czytałam różne historię o przygnębionych ludziach.
Teraz jestem jedną z nich.
Nie będę opowiadać o tym moim nudnym życiu, bo za każdym razem jak o tym myślę, załamuję się. Czuję się jak piąte koło u wozu, taka niepotrzebna.
No właśnie.
Czy ktoś mnie potrzebuje?
Czy ktoś potrzebuje to co robię, czyli praktycznie nic ważnego?
Czy kiedykolwiek poczuję się ważna w czyimś życiu?
Nazywam się Klaudia i jestem po prostu jedną z tysiąca normalnych dziewczyn.
Nie jestem ważna.
A może jednak?
Piszę tą notkę, bo chcę żebyście wiedzieli, że może nie wrócę.
A jeśli wrócę, nic nie będzie takie same.
Jestem na samym dole.
Czy ktoś mi pomoże, naprawi moje skrzydła i poleci razem ze mną, żebym nie była samotna?
Czy ktoś chciałby pisać ze mną tego bezsensownego bloga?
Wątpię.
Dzisiaj nie dam żadnych serduszek, nie mam na to chęci ani siły.
- Vale