Blondynka usiadła na ławce przy szkole muzycznej w której się uczyła. Zastanawiała się dlaczego tak jest jak jest.Minęło dwa lata odkąd Violetta zjawiła się w Studiu. Brunetka zabrała jej wszystko.
Chłopaka, miłość, sławę, motywację i przyjaciółkę. Tak. Natalia odeszła od niej. To się stało tak szybko że nawet nie zauważyła kiedy już wszystko zniknęło. Próbowała się zaprzyjaźnić z jej rywalką lecz na marne. Wkurzyła ją tak bardzo że wyprowadziła ją z równowagi. To nie jej wina. Taki ma charakter. Viola dostawała wszystko: chłopaków, przyjaciółki, główne role w przedstawieniu.. a potem jeszcze zaproponowali jej ten kontrakt dzięki którym mogła zostać gwiazdą.
Nie dość że pochodziła z bogatej rodziny i jej ojciec był bogatszy niż byli wszyscy ich rodzice razem wzięci, to jeszcze dostawała wszystko co chciała.
Nie umiała się kontrolować. Ta wada sprowadziła ją na same dno. Wiedziała co myślą o niej inni. Tarantula, wścibska blondyneczka która uważa się nie wiadomo za jakiego geniusza.
Gdyby tylko wiedzieli co ona przeżywa.
Gdy tylko przechodzili koło niej od razu przestawali mówić. Czuła się dziwolągiem z którego wszyscy się śmieją. Czasami słyszała ich szepty. Nawet nie chciała sobie przypominać jak cierpiała za każdym razem jak słyszała śmiech za każdym razem jak coś powiedziała. Ale nie mogła też znieść tego że wszyscy byli zakochani w kimś. Naty była z Maxim, Viola miała Leona, Francesca z Marco... Nawet Andres znalazł sobie dziewczynę. Zakochała się kiedyś w Tomasie i nie zniosła tego że on może być z kimś innym. Teraz Tomas odszedł i nie miała w kim się zakochać.
Marco? Jest dla niej wredny. Maxi? Nie ma mowy! Broduey? To on tu nadal jest?
Dzwonek oznaczał koniec przerwy i początek następnej lekcji, więc dziewczyna szybko zjadła swoje krakersy ale niechcący opuściła książkę od muzyki. Schyliła się żeby ją podnieść lecz zobaczyła czyjąś rękę na niej. Podniosła wzrok i ujrzała chłopaka. Niby takiego zwykłego ale... było w nim coś niezwykłego...- Włoch. - szepnęła.
Zaśmiał się podając jej książkę.
- Masz racje jestem Włochem. Federico.
- Ludmiła..
- No więc Ludmiło. Mam nadzieję że reszta dziewczyn w tej szkole będą takie ładne jak ty. Chociaż nie spodziewam się kogoś kto by dorównał tobie urodą. Pokażesz mi pokój nauczycielski?
Zabrała mu książkę która należała do niej i kiwnęła głową.
- Chodź za mną.
Weszli do środka budynku tak jak reszta uczniów. Po chwili się zatrzymali.
- To tu. Jeśli.. Jeśli będziesz mnie potrzebował to jestem zawsze pod ręką... - powiedziała po czym pożegnała się ze znajomym. Pobiegła do klasy na jej nieszczęście trwała właśnie klasa z Gregorio.
- Ludmiła. - powiedział chłodno - Jest pani pięć minut spóźniona. Ma pani coś na swoje usprawiedliwienie?
Zobaczyła niektórych uczniów chichoczących.
- Mam. - uśmiechnęła się - Nazywa się Federico.
________________________

Dzień dobry. Albo dobry wieczór? xD
Pomyślałam że tak sobie napisze prolog o naszej kochanej Ludmile i jak pomyślałam tak też zrobiłam. :***
Jak się podoba?
Fedemiła <3333
Hue Hue Hue.. xD
Ktoś czyta? Dziękuje za komentarz Patrycji Verdas :**
- Vale <333333
Prolog jest nieziemski ^^
OdpowiedzUsuńFedmila <333
Nom... Ja czytam xD
Za mój komentarz, powiadasz?
Proszsz. Zostanę tutaj na dłużej, więc możesz się przyzwyczaić ;D
Czekam z niecierpliwością na next ;3
Całuski,
Patrycja Verdas ;***
Dziękuje <3
UsuńKażdy komentarz jest dla mnie ważny a twój mnie
bardzo ucieszył :D
Już piszę next <33
- Vale <333